Nocleg został wykupiony przeze mnie w listopadzie 2025 r. Nie potrzebna była wpłata, otrzymałam potwierdzenie rezerwacji, a w dzień zameldowania potrzebne informacje na temat dostępu do kluczy, m.in. kod do sejfu, w którym one były. W momencie, gdy jechałam na pociąg, otrzymałam SMS-a od obsługi obiektu, że próbowano się ze mną skontaktować, a z racji tego, iż nie odebrałam 4 połączeń telefonicznych, które zostały do mnie wykonane w przeciągu pół godziny (rzeczywiście, z racji pobytu w pracy miałam wyciszony telefon,nie widziałam, że ktoś do mnie dzwonił), a pobyt nie został przeze mnie opłacony (MIMO TEGO, IŻ NIE BYŁO TAKIEGO WYMOGU!), rezerwacja została odwołana. Skontaktowałam się z recepcją obiektu i usłyszałam to samo - nie było wpłaty, nie odebrałam telefonu, rezerwacja została anulowana. Pani z recepcji w bardzo niemiły sposób mi to przekazała, odmówiła podania nr tel. do gospodarza obiektu, tłumacząc się ... RODO. Zadzwoniłam od razu do Booking, tam przeproszono mnie za zaistniałą sytuację, zaproponowano relokację, ale ostatecznie do tego nie doszło. Jako bezdomna wróciłam wraz z rodziną późną nocą do domu. Podróż była bardzo męcząca, w godz. 3.10-5.00, na stojąco przez całą drogę, bo biletów siedzących na ostatnią minutę nie szło już kupić.
Po przyjeździe do Poznania znów otrzymałam SMS-a z informacją o kodzie dostępu do sejfu z kluczami, adresem itp., więc zgłupiałam. Wzięłam taksówkę i pojechaliśmy na wskazane miejsce. Tam w domku już byli goście. Zapukałam, wyszły miłe panie, które poinformowały nas, że już dziś przed nami też ktoś zapukał do drzwi, był w takiej samej sytuacji jak my - wynajęto im domek, w którym one mieszkały już dzień wcześniej. Gdy zapytałam panie, kiedy wynajęły nocleg, odpowiedziały, że zaledwie miesiąc wcześniej, A JA W LISTOPADZIE UBIEGŁEGO ROKU! Zamówiłam więc taksówkę, by udać się na koncert, bo czas naglił.