Ojjj, pozwólcie, że zacznę swój monolog...
Od początku, już jak nas Pani z recepcji prowadziła do pokoju, to miałam złe przeczucia, które okazały się jak najbardziej słuszne. Wchodzimy do naszego "apartamentu" z aneksem i szczęka nam opada. Cofam się do lat może 90, stare meble, brudne ściany, grzyb, kuchnia, aneks, meble dawno przeżyły swoje życie.... No ale żeby nie było, że jestem ksiezniczka, która musi mieć nowiutkie meble.... One były brudne, porozklejane, rozwalajace się. Szuflada że sztuccami dramat, koszyk na te sztuce brudny żółty, miał z pół wieku. Szafki kuchenne brudne, dolne z mega grzybem. Sorry, myślałam że się zrzygam. Płyta grzewcza montowana na mikfofalwoce, dramat,
Łazienka.... Podnosze deskę, włos!!!!!! Chyba poprzednika płci męskiej.
Wanna brudna, zasłona w wannie smierdzace, mebli w przedpokoju nawet nie otwoeralam bo bałam się co tam ujrze. . Na oknie grzyb, odklejona farba. No dramat, prosolismy o zamianę pokoju, o dziwo zaproponowali nam wymianę w kolejnym dniu, i był taki sam pokój. Ten sam "komfort".
W ogłoszeniu piszą o WiFi. Tak, jest, ale tylko w recepcji. Śniadania, non stop to samo, do wyboru tylko chleb tostowy plus 5 opcji do chleba, koniec nic więcej. Na śniadanie chodziłam z własnym chlebem, czy białym serkiem, czy warzywami, bo tam był tylko pomidor. I tak, w domu mam urozmaicone śniadania. Kawa.... Uwaga... z tej jednorazowej torebki. Szkoda że nie mogę dodać zdjęć, to by wam buty spadły. Pan z obsługi kuchni, brudne buty, bałam się spojrzeć na jego dłonie, po skończeniu posiłku zabierał brudne naczynia, które po chwili, po wytarciu ręcznikiem, wracał na stół dla innych. Przypuszczam, że ręcznie były myte, ale o jakimś wyparzaniu zapomnij.
Ręczniki chyba co 4 dni wymieniane, jak pójdziesz prosić.
Hotel ma potencjał, wyremontować, wymalowac, wywalić te graty z pokoi, nowe łóżka, jakiś obrazek, czy zwykły koszyk na sztućce. To są griszowe sprawy.
Ale o dziwo, hotel był pełny.